Dopiero gdy drzwi do mojej sypialni kliknęły, zamykając się, ból, który dusiłam pod stołem, wyrwał się na zewnątrz. Uciskał moje żebra, sprawiając, że kolana mi drżały.
Podeszłam do biurka drżącymi palcami i otworzyłam szkicownik. Pozwoliłam ołówkowi poruszać się, zanim moje serce pękło, pozwoliłam mu przelewać kształty na papier.
Dziesięć minut później na podłodze leżały cztery pomięte kartki. Ję






