Adrenalina uderzyła mi do żył. To miała być szalona jazda.
Na drżących kolanach uniosłam się, a potem opadłam, jednocześnie jęcząc: — Jeden.
Jego oczy pociemniały niczym chmury burzowe, narastała w nich przyjemność. To było niewiarygodne, jak bardzo potrafiło go podniecić moje upokorzenie.
Unosiłam się i opadała ponownie, odliczając: — Dwa.
Pierwsza piątka bolała jak skurwysyn, moje ciało wciąż pr






