POV Tessy
Wieczór mijał, a słońce chyliło się ku horyzontowi, gdy podszedł do mnie Viktor z poważnym, choć zdeterminowanym wyrazem twarzy.
— Tesso — zaczął — jutro jest ważny dzień. Sami zawieziemy cię do szkoły. Przedstawimy cię Wyattowi.
Ciężar jego słów zawisł w powietrzu, a we mnie wezbrała fala ekscytacji. To był kluczowy moment — moment, który niosł realną obietnicę ucieczki przed bezlitosny






