Harper
Ciała leżały wszędzie.
Połamane. Rozszarpane. Nieruchome.
Krew moczyła deski podłogowe, wsiąkając w szpary, jakby próbowała uciec z pokoju. Metaliczny zapach lgnął do mojego futra, gęsty i duszny, mieszając się z dźwiękiem mojego własnego rwanego oddechu. Moja wilczyca stała w samym środku tego wszystkiego — ogromna, drżąca, jej pierś unosiła się i opadała w gwałtownych wyrzutach.
Nie skońc






