Harper
Zbliżał się do mnie z tą samą spokojną, kontrolowaną pewnością siebie, niczym drapieżnik, który wie, że jego ofiara nie ma już dokąd uciec. Plecami przywierałam do zimnej ściany pokoju, a powietrze było ciężkie od zapachu kadzidła i mojego narastającego strachu. Ciemne i nieustępliwe oczy Ivana omiatały mnie, gdy skracał dystans, a jego obecność wypełniała przestrzeń tak bardzo, że czułam b






