Harper
Po śniadaniu nie powiedział zbyt wiele.
Nie musiał.
Jedno jego spojrzenie — zimne, nieprzeniknione, jakby obserwował obraz, a nie osobę — wystarczyło, by każde słowo uwięzło mi w gardle. Skończył jeść na długo przede mną i wstał bez słowa. Po prostu odłożył serwetkę, wygładził rękaw garnituru i rzucił:
— Wracaj do pokoju.
Pokojówka pojawiła się natychmiast, skłaniając przed nim głowę, po cz






