Declan
Z góry Rosja wyglądała na martwą.
Biała. Nieskończona. Cicha.
Od chwili, gdy nasz samolot przebił się przez ostatnią warstwę chmur, wszystko pod nami zdawało się zamrożone w czasie — lasy utopione w śniegu, drogi pogrzebane przez wiatr, wioski tak małe, że ledwie istniały.
Czułem się, jakbyśmy lecieli nad końcem świata.
Gavin siedział naprzeciwko mnie z otwartym laptopem, przeglądając mapy






