Harper
Słońce było już wystarczająco wysoko, by pomalować zasłony na złoto, gdy drzwi znów się otworzyły.
Ta sama pokojówka co wczoraj weszła do środka — drobna, chuda, cicha w ten wyćwiczony, bezszelestny sposób.
Siedziałam na łóżku.
Nie spałam.
Ani minuty.
Za każdym razem, gdy zamykałam oczy, widziałam światła aukcji. Zimne, błękitne oczy człowieka, który mnie kupił. Znamię palące mój nadgarstek






