Po czasie, który zdawał się trwać wieczność, rozlega się pukanie do drzwi.
Szybko wstaję i je otwieram. W progu stoi niania z bliźniakami; oboje wyglądają na ożywionych i podekscytowanych w sposób, który wydaje się tu niemal nie na miejscu.
– Zaczekam na zewnątrz – mówi cicho niania.
Potakuję i spoglądam na nich. – Bądźcie ostrożni, dobrze? Sierrę wciąż wszystko boli.
Kiwają głowami z gorliwością,






