Perspektywa Mayi
Zane był na arenie, kiedy przyjechałam w środę wieczorem.
Obserwowałam go z progu, podczas gdy on mnie nie zauważał, jak atakował mieczem manekina, którego sam przygotował. Nie minęło dużo czasu, a manekin zamienił się w stertę gruzów na ziemi.
Zane przerwał i odwrócił się do mnie.
— Stań tutaj — rozkazał, wskazując na wolne miejsce na środku areny.
Skrzywiłam się, zirytowana tym






