languageJęzyk

Rozdział 3 - Wyciekło zdjęcie

Autor: Joooooe14 cze 2026

Perspektywa Mai

— Wszyscy schować telefony! — Głos profesora Vance'a był głęboki i poniósł się echem po całej arenie.

Nie mogłam się ruszyć; całe moje ciało zdrętwiało, gdy wpatrywałam się w zdjęcie na telefonie Jenny. Rozejrzałam się po arenie, napotykając mnóstwo ciekawskich i zszokowanych spojrzeń. Wszyscy patrzyli na mnie.

Sloane i jej koleżanka chichotały, posyłając mi zjadliwe spojrzenia.

— To jeden ze sposobów na awans… — usłyszałam jej mruknięcie.

Profesor Vance wyrwał telefon z ręki Jenny, by spojrzeć na zdjęcie; nawet nie zauważyłam, kiedy do nas podszedł. Jego szczęka drgnęła, gdy przyglądał się fotografii.

— To fatalny photoshop — powiedział, kręcąc głową i oddając Jennie telefon. — Wyraźnie widać kontury wokół mojego ciała. Ktoś bardzo mocno stara się rozpuszczać ohydne plotki.

Wszyscy oderwali wzrok ode mnie i zaczęli ponownie oceniać zdjęcie.

— Ma rację… to beznadziejny photoshop — wymruczał ktoś.

— Żałosne. Po co zadawać sobie tyle trudu, żeby rozpuszczać takie plotki? — dodał ktoś inny, kręcąc głową.

Usta Sloane zacisnęły się w wąską linię, gdy jej oczywisty plan legł w gruzach. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który drgnął w kąciku moich ust.

— Przez chwilę naprawdę pomyślałam, że pocałowałaś profesora Vance'a — zaśmiała się obok mnie Jenna, odwracając moją uwagę od Sloane. — Chociaż wcale bym się nie zdziwiła. Jest taki przystojny. Każda miałaby szczęście, mogąc go pocałować. Wiele kobiet tutaj o tym marzy.

— Naprawdę? — zapytałam, unosząc brwi. — Tylko dlatego, że jest przystojny?

— I dlatego, że jest bardzo młody; ma dopiero dwadzieścia trzy lata — wyjaśniła Jenna. Moje oczy się rozszerzyły; wiedziałam, że wygląda młodo, ale nie sądziłam, że aż tak. — Jest też najsilniejszym i najbardziej wymagającym profesorem w tej szkole. Czego można się spodziewać, skoro jest Alfą.

— Jest Alfą? — zapytałam ze zdziwieniem. Nie miałam pojęcia. W takim razie musi znać mojego ojca. Nie mogłam powstrzymać się od ponownego spojrzenia na profesora Vance'a, który był zajęty pokazywaniem nowym uczniom ruchów.

— Tak — odpowiedziała Jenna. — Z tego co wiem, jest Alfą Watahy Vanguard.

Wataha Vanguard.

To wataha, w której urodziła się moja matka; jej rodzice stamtąd pochodzili. Pamiętałam z dzieciństwa, że ich poprzednim Alfą był Victor, najpotężniejszy zmiennokształtny we wszechświecie.

Zastanawiałam się, jak Vance został ich Alfą.

Ta myśl szybko wyleciała mi z głowy, gdy zajęcia dobiegły końca.

— Umieram z głodu… — powiedziała Jenna, pakując swoje rzeczy. — Powinnyśmy pójść na lunch.

— Będę za chwilę — rzuciłam, zerkając przez ramię na Vance'a, który coś pisał w telefonie. Miał srogi wyraz twarzy, a jego brew lekko drgała. — Muszę o czymś porozmawiać z profesorem.

— Jasne — odparła Jenna, machając mi ręką. — To do zobaczenia za chwilę.

Odwróciła się i wyszła z areny wraz z innymi, zostawiając mnie samą z profesorem Vance'em.

— Panie profesorze? — odezwałam się, podchodząc bliżej. Oderwał wzrok od telefonu i spojrzał na mnie, mrużąc oczy. — Chciałam tylko powiedzieć, że przepraszam za to zamieszanie…

— Sprawa załatwiona — mruknął, pokazując mi ekran telefonu. — Usunęli zdjęcie.

Uniosłam brwi w szoku; to było niesamowicie szybkie. Widząc moją minę, na jego ustach pojawił się cień uśmiechu.

— Znam gościa, który prowadzi tę platformę — wyjaśnił. — Zdjął to bez pytań.

— Dziękuję — powiedziałam, czując przytłaczającą ulgę.

Chciałam się już odwrócić, ale jego głos mnie zatrzymał.

— Próbowałem sobie przypomnieć, skąd wydajesz mi się taka znajoma, a kiedy zobaczyłem, jak walczysz, zdałem sobie sprawę, kim jesteś — powiedział. Czułam jego wzrok na moich plecach i wiedziałam, jak intensywnie się we mnie wpatruje, zanim jeszcze odwróciłam się do niego twarzą. — Jesteś córką Alfy Marcusa.

To nie było pytanie.

Skinęłam głową.

— Zna pan mojego ojca?

— Jest jednym z najsilniejszych i najbardziej nieustraszonych Alf — powiedział Vance, a jego wyraz twarzy był trudny do odczytania. — Widać, że trenowałaś pod jego okiem.

— Przez całe życie — odparłam, patrząc w ziemię niemal nieśmiało. Nie wiedziałam, dlaczego nagle poczułam się zakłopotana. — Mój ojciec jest dla mnie wzorem… tak samo jak moja matka.

Nic na to nie odpowiedział; po prostu wpatrywał się we mnie przez dłuższą chwilę. Wkrótce odwrócił się, by sprzątnąć swoje rzeczy. Stałam tam moment, nie wiedząc, co powiedzieć.

— Właściwie to mam w ten weekend przyjęcie urodzinowe — wypaliłam, zanim zdążyłam ugryźć się w język. Jego ciało na moment napięło się, po czym spojrzał na mnie przez ramię. — Będzie mnóstwo Alf. Kończę osiemnaście lat, więc to będzie duża impreza w Arcadii. Jest pan oczywiście zaproszony. Wszyscy Alfowie są.

— Doprawdy? — Kolejny uśmieszek pojawił się na jego ustach, sprawiając, że moje serce zrobiło fikołka.

— Tak — odpowiedziałam, zadowolona, że mój głos nie drży. — Oczywiście nie musi pan przychodzić. Pomyślałam jednak, że przekażę zaproszenie.

Kiedy nic nie odpowiedział, uznałam to za znak do wyjścia. Odwróciłam się, czując się niezręcznie, i ruszyłam w stronę wyjścia.

— Czy mam coś przynieść? — zapytał, zanim zdążyłam wyjść.

Zatrzymałam się; oddech uwiązł mi w gardle.

— Tylko siebie — powiedziałam, natychmiast żałując, jak słabo to brzmiało.

Wyszłam bez słowa.

— Nie mogę uwierzyć, że moja córka kończy osiemnaście lat — westchnęła mama, zamykając mnie w ramionach. Uśmiechnęłam się w jej uścisku. Dobrze było być w domu po kilku tygodniach mieszkania w akademii.

Akademia Alden znajdowała się około godziny jazdy od Arcadii, więc musiałam mieszkać w akademiku. Starałam się jednak wracać do domu na większość weekendów.

— Jak się czujesz? Jakieś zmiany? — zapytał ojciec, uważnie mi się przyglądając.

Zastanowiłam się przez chwilę; zazwyczaj, gdy wilk miał się pojawić, można było to poczuć.

Pokręciłam głową, wzdychając z rezygnacją.

— Czuję się tak samo — odpowiedziałam. — Może w ogóle nie dostanę wilka.

— Nawet tak nie mów — skarciła mnie mama z troską. — Dostaniesz swoją wilczycę i będziesz silniejsza niż kiedykolwiek.

— Twoja matka ma rację, Majeczko — wtrącił ojciec. — Masz to w DNA.

Wiedziałam, że mają rację; po prostu byłam niecierpliwa. Tak bardzo pragnęłam swojego wilka, że doprowadzało mnie to do szaleństwa. Miałam nadzieję, że gdy go zyskam, będę mogła poczuć swojego mate i wymazać zdradę Setha z pamięci.

Popatrzyłam na rodziców, którzy tak bardzo się kochali; to ścisnęło mnie za serce. Nawet po tym wszystkim, co przeszli w życiu, zawsze stali przy sobie. Ojciec mawiał, że więź mate to najsilniejsza forma partnerstwa.

Udowadniał to wielokrotnie; nawet gdy mama się odsuwała, on zawsze o nią walczył. Nigdy się nie poddał. Kochał ją bezwarunkowo, co ogromnie podziwiałam.

Pragnęłam tego bardziej niż czegokolwiek innego.

Ale bez wilka czułam, że to niemożliwe.

— Goście niedługo zaczną przyjeżdżać, Majeczko — powiedziała mama, posyłając mi czuły uśmiech.

Obejrzałam się w lustrze ostatni raz; miałam na sobie jedwabną różowo-czarną sukienkę, która sięgała mi do kolan. Ojciec poszedł już przywitać niektórych Alfów, którzy dotarli wcześniej. Mama stała za mną, patrząc z miłością i łzami w oczach.

— Wiesz, że jestem z ciebie taka dumna — szepnęła, obejmując mnie i mocno przytulając.

Byłyśmy do siebie bardzo podobne; miałam jej ciemne włosy i jasne rysy twarzy. Co najważniejsze, miałam jej oczy Luminy. Jedno fioletowe, drugie niebieskie.

Puściła mnie i wzięła pod ramię, prowadząc w stronę drzwi sypialni. Słyszałam już gości gromadzących się w holu domu watahy.

— Och, zapomniałam wspomnieć. Zaprosiłam też mojego profesora — powiedziałam. Zatrzymała się na moment i spojrzała na mnie. — Właściwie to on jest Alfą Watahy Vanguard. Vance.

Uniosła brwi.

— Alfa Vance jest twoim profesorem? — zapytała. Nie brzmiała na niezadowoloną, raczej na zaskoczoną. — Nigdy nie brałam go za kogoś, kto chciałby uczyć.

— Znasz go dobrze? — zapytałam, patrząc na nią z zaciekawieniem.

Zastanowiła się przez chwilę przed odpowiedzią.

— Na tyle, na ile to możliwe, przypuszczam. Jest synem poprzedniego Alfy Vanguard, Victora.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 - Wyciekło zdjęcie - Zdobyta przez Alfę Straży Przedniej | StoriesNook