Punkt widzenia Mayi
– Vance!! – krzyknęłam, gdy mroczne, wężowate macki uniosły mnie w powietrze, bym dołączyła do Sloane, która również szarpała się w uścisku macek. Nie byłyśmy już blisko dachu, lecz bliżej ziemi. Jay miała już przygotowane ognisko na leśnej polanie i wszystkie jej rekwizyty były rozstawione do rytuału, łącznie z wielkim kotłem.
Był tam również Alfa Julian, który z niepokojem wp






