— PUŚĆ ją! — szczeka Viktor. Jego rozkaz trafia w próżnię, bo Morgana tylko śmieje się w złowieszczy sposób, trzymając moją szyję, jakby była jej najcenniejszym łupem. Mocniej ściska moje włosy i czuję, jak skóra powoli naciąga mi się na czaszce. Pulsowanie w głowie przyprawia mnie o zawroty. Wiem, że ta sytuacja jest niebezpieczna. Bardzo niebezpieczna. Ale jedyne, o czym potrafię myśleć, to jak






