Było ciemno. Elara to wiedziała. Przez szczeliny w lochu nie wpadało żadne światło. Jeśli już, to był to blask świecy.
Nienawidziła tego miejsca. Głodna, zmęczona i uwięziona wbrew własnej woli, przestała szarpać się z więzami i położyła głowę obok grudkowatej poduszki, którą jej oprawcy zostawili w tej śmierdzącej celi. Jej nadgarstki piekły od otarć spowodowanych sznurem. Elara była śmiertelnie






