Do drzwi Brocka rozległo się pukanie. Chropowaty głos oznajmił: „Mamy go, szefie”.
Brock rzucił na stół do połowy opróżnioną butelkę i rzucił: „Wprowadźcie go”.
Drzwi się otworzyły. Do pokoju wciągnięto Reeve'a, który powłóczył za sobą łańcuchami.
Reeve wyglądał jak żywy trup. Był blady, śmiertelnie blady, i zdawał się już nieco stracić na wadze. Siniak, który zacisnął jego prawe oko, był teraz fi






