Malik nie odważył się już grozić Thorne'owi, ale nagłe łzy, które wezbrały mu w oczach, sprawiły, że Thorne puścił go z zaskoczeniem.
– Co się właściwie dzieje, Malik? Mów.
Zaciskając powieki, by powstrzymać zdradziecką wilgoć, Malik wymruczał: – Oni mają mojego ojca.
To wyznanie sprawiło, że Thorne zacisnął zęby. – Porwali go?
– Nie. Niektórzy z nich mieszkają w jego domu. – Wydał z siebie ciężki






