Chrzęst zimnego śniegu pod łapami brzmiał dla ich uszu niczym muzyka, gdy Orson i Garrison pędzili przez trawiaste zbocze wzgórza. Lodowaty wiatr smagał ich futra, mocząc je płatkami śniegu, które osiadały na sierści. W wilczej postaci byli odporni na zimno i kontynuowali bieg z pełną prędkością, aż dotarli do okrągłej, pokrytej śniegiem polany.
Garrison widział oczami wyobraźni siebie i Orsona sp






