— Mamo, proszę. Błagam cię, przyprowadź ją z powrotem do domu, choćbyś miała ją ciągnąć siłą. — Dorothy strzepnęła pyłek spod paznokci, po czym ponownie chwyciła konewkę. — Całe miasto jest zamknięte, prawda? Nigdzie nie mogą wyjechać.
Usłyszała ciężkie westchnienie syna po drugiej stronie. — Wiem o tym, mamo. Po prostu… apeluj do niej jako teściowa. A do pozostałych jako była Luna naszej watahy,






