– To nie twoja wina. Jest mistrzynią manipulacji. Cholera, ona jest... – Moje oczy otwierają się szeroko i zrywam się na równe nogi. Rebel też podskakuje. Posyłam jej przepraszające spojrzenie, biegnąc z powrotem do mojego gabinetu po laptopa i telefon.
– Dante, o co chodzi? Jezu, jesteś jak chihuahua, który usłyszy najdrobniejszy szmer i od razu rusza do biegu. Cholera, prawie narobiłam w gacie –






