Zatrzymałam się kawałek od otwartych drzwi, gdy Macey uniosła rękę, a jej oczy lśniły psotnie. Elliot wymamrotał bezgłośnie: „Wywołaj ich”.
Uniosłam brew, ale wzruszyłam ramionami. To niewinny żart, więc wezmę w nim udział.
– Bracia – zawołałam do komnaty, pozwalając, by mój głos poniósł się echem. – Jestem tutaj. Gdzie jesteście?
Rozmowy w środku natychmiast ucichły. Krzesła zaszurały o marmur i






