**Noah**
Opuściliśmy chatę mamy i taty z pełnymi brzuchami i jeszcze pełniejszymi sercami; późne popołudniowe słońce wpadało złotymi smugami przez drzewa. Envy szła między nami, jedną ręką gładząc brzuch, drugą co chwilę chwytał ten, kto był najbliżej. To nie było świadome, po prostu nie mogliśmy przestać jej dotykać, podtrzymywać, upewniać się, że wie, iż jesteśmy tuż obok. Zawsze.
– Mam wrażenie






