**Macey**
Kolacja była... napięta. Ten rodzaj napięcia, w którym nawet brzęk sztućców brzmiał zbyt głośno, a każde słowo zdawało się mieć swoją wagę. Jadalnia w Domu Watahy była pełna – byli wszyscy oprócz Elliota. Oczywiście. Znowu się nie pojawił. Nie było go na śniadaniu, a teraz nie było go na kolacji. Zazwyczaj by mnie to nie martwiło, miał swoje obowiązki, czasem zostawał w sierocińcu, ale p






