– Elliot… kochanie. To jest twoja matka. Twoja biologiczna matka.
Te słowa zabrzmiały jak tłuczone szkło w ciszy, ostre i nieodwracalne. Łyżka Elliotta uderzyła o podłogę z cichym brzękiem, zignorowanym. Wpatrywał się, z szeroko otwartymi oczami, jego pierś unosiła się i opadała zbyt szybko. Macey przycisnęła się do jego boku, jej mała rączka odnalazła jego rękaw, ale nawet ona zdawała się rozumie






