**Levi**
Xavier i ja ruszyliśmy biegiem, buty ślizgały się w wzburzonym błocie, aż opadliśmy na kolana obok nich. Aleisha i Tommy. Ich wilki były splątane razem, ona rozciągnięta na jego piersi jak tarcza, jej futro pociemniałe, zlepione krwią. Przez jedno straszne uderzenie serca nie mogłem się ruszyć. Nie mogłem oddychać.
– Pomóż mi – wychrypiałem, a Xavier już tam był, odsuwając delikatnie ciał






