Para wciąż unosiła się z mojej skóry, gdy schodziłam po schodach; włosy miałam wilgotne, a świeże ubrania przylegały w miejscach, w których wolałabym, żeby nie przylegały. Kolacja trwała już w najlepsze; głosy, śmiech, zgrzyt sztućców oraz zapach pieczonego kurczaka i chleba czosnkowego uderzyły we mnie, zanim jeszcze dotarłam do jadalni. Wszyscy tu byli. Mama siedziała u szczytu stołu, z oczami b






