Obudziłam się przy cichych odgłosach krzątaniny, dźwięku otwieranych szuflad i przytłumionych, lecz opanowanych głosach. W pokoju pachniało kawą i mydłem – ukojenie otulone chaosem. Mrużąc oczy od porannego światła sączącego się przez zasłony, podciągnęłam się na poduszkach. Mój brzuch wydawał się cięższy niż wczoraj, co stanowiło łagodne przypomnienie, że cztery małe istnienia zadomowiły się w mo






