Kiedyś byli sobie bardzo bliscy i intymni fizycznie, a dotykanie się za każdym razem było innym doznaniem. Przynajmniej dla Westona.
Odruchowo trzymał Stellę w ramionach. Swoim silnym uściskiem nie pozwolił jej na odmowę.
Stella w końcu oprzytomniała i zmarszczyła brwi. Chciała go odepchnąć. „Mogę iść sama”.
„Czy wcześniej się nie bałaś? Już się nie boisz?”
Weston patrzył, jak sili się na odważną






