Wtedy Stella zaczęła czuć ulgę. Na szczęście tamten mężczyzna już odjechał. Gdyby Weston na niego wpadł, mógłby narobić więcej kłopotów.
Widząc, że nie wydaje z siebie głosu, Weston pociemniał na twarzy i wyciągnął pochopne wnioski. – Więc, czy to ten mężczyzna o imieniu Justin?
Korzystając z chwili, odepchnęła jego rękę z niecierpliwością. – To nie on. Ale i tak nie ma to z tobą nic wspólnego.
–






