Klub pękał w szwach, niczym puszka sardynek, więc nie było gwarancji, że nie wpadną tu na jakiegoś znajomego, co przysporzyłoby tylko kłopotów. A tego Stella zdecydowanie chciała uniknąć.
– Jeśli martwisz się, że ktoś nas rozpozna – powiedział Weston, delikatnie gładząc ją po włosach – to po prostu się rozluźnij i baw dobrze. Resztę zostaw mnie.
– Nie – potrząsnęła głową. – W porządku. I tak nie l






