Dziennikarz nagle poczuł się zmieszany.
Rzeczywiście, była to prawda – od samego początku zadawali pytania bez wytchnienia, jedno po drugim.
Cordy w ogóle nie miała okazji dojść do słowa.
"Jeśli wszyscy już skończyli, proszę o chwilę ciszy i wysłuchanie tego, co mam do powiedzenia" – ciągnęła neutralnym tonem. "Gdy skończę, odpowiem na państwa pytania zgodnie z moją najlepszą wiedzą... o ile czas






