– W porządku, zostanę tu z tobą – odparł John, jakby to było coś najnaturalniejszego w świecie. – Śpij.
Gdy Cordy wpatrywała się w niego, dodał:
– Często przychodziłaś mnie odwiedzać i opiekowałaś się mną, kiedy wcześniej byłem w szpitalu.
– Zostałeś ranny przeze mnie – zauważyła Cordy.
– Zawsze spłacam długi z nawiązką. Nie musi być pani ze mną tak oficjalna, pani Sachs – powiedział John zdecydow






