Ayla
Moje buty szurają o kamienne płyty, dźwięk odbija się echem, jakby ściany nasłuchiwały.
Thane idzie przede mną, ramiona ma wyprostowane, każda linia jego ciała ostra od celu. Muszę teraz bardziej odchylać głowę, żeby na niego spojrzeć. Niewiele mówił, odkąd weszliśmy do środka, ale jego wilk mocno napiera, niespokojny. Czuję to w więzi.
– Myślisz, że jest tu coś wartego zachowania? – pytam ci






