Ayla
Zjeżdżamy z asfaltowej drogi na żwir bez słowa. Góra otula nas swoimi ramionami, a sosny sięgają nieba. Powietrze rzednie, staje się ostrzejsze, zimniejsze. Zapach sosny miesza się z zapachem Thane’a, potwierdzając, że jest wybranym Alfą Alf.
Dłoń Thane’a przykrywa moją na moim udzie, kciuk kreśli tę samą powolną linię, co od wielu mil. Obserwuję jego odbicie w szybie: twardy kąt szczęki, sku






