Rhonda
W chacie śmierdziało naftaliną, sznapsem miętowym i lekką nutą starej benzyny z kosiarki, którą Suki trzymała w rogu. Nazywała to przytulnym. Marla nazywa to „klaustrofobicznym”.
Mikhail siedział sztywno w moim rozkładanym fotelu, jakby był arystokratą uwięzionym w sali bingo; białe włosy lśniły w świetle lampy, postawa w pełni szlachetna. Ten alfa przeszedł przez piekło, jasne, ale jedyne,






