Damon
W domu wreszcie nastała cisza. Koniec z gorączkowym wspinaniem się, koniec z bezdechowymi żądaniami, koniec z siniakami wykwitającymi na moich ramionach, gdzie Amani trzymała się jak uparty koala. Dni jej rui zostawiły mnie obolałego w każdym znaczeniu tego słowa, ale nie zamieniłbym tego na nic innego. Moja partnerka spała zwinięta w naszym łóżku, wreszcie nieruchoma, a ja zostałem, gapiąc






