Rhonda
Wpadamy do restauracji niczym parada, o którą nikt nie prosił. Hostessa rzuca na nas jedno spojrzenie – cztery podchmielone babcie i białowłosy samiec alfa, który wygląda, jakby wywleczono go z krypty – i przysięgam, że już ma zamiar powiedzieć „przepraszamy, brak miejsc”. Jill ją ubiega, posyłając swój najbardziej szacowny uśmiech.
– Stolik dla pięciu osób, skarbie. Gdzieś, gdzie meble są






