Musiał się uspokajać po drodze, bo zanim dotarł do mojego łóżka, jego twarz złagodniała, przybierając ten znajomy, delikatny wyraz, którego nie widziałam od wieków.
– Kochanie, wiem, że jesteś na mnie zła.
Mówiąc to, usiadł na skraju materaca, a jego wzrok wypełniony był wyćwiczonym uczuciem.
– Nie masz pojęcia, ile dla mnie znaczysz. Przeszliśmy razem tak wiele przez te lata, na dobre i na złe. N






