Upadła przede mną na kolana z głuchym odgłosem, a nagłość tego gestu mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że odstawi takie przedstawienie.
Spojrzała na mnie, a jej twarz była maską skrajnej pokory; podczołgała się nawet kilka kroków bliżej na kolanach.
– Proszę pani, błagam, nie… Myliłam się, naprawdę! Proszę, nie wyrzucaj mnie, ja…
– Żebym mogła cię trzymać w moim domu, byś dalej mieszała i pod






