Rozmawialiśmy do późnego popołudnia i z ciężkim sercem w końcu się rozstaliśmy.
Zanim wyszłam, podeszłam i objęłam ramionami drobną postać Zhao Ganga.
– Tak mi przykro, Zhao Gang – powiedziałam szczerze. – Zostałeś w to wciągnięty przeze mnie.
Nic nie powiedział, tylko odwzajemnił uścisk i poklepał mnie po plecach.
– Dopóki żyjemy – mruknął – wszystko będzie dobrze.
Spojrzałam na niego w górę, a o






