Po prysznicu i szybkim posiłku namówiłam Deng Jiazhe, żeby poszedł na górę. Nalegał, abym do niego dołączyła, a ten wylewny pokaz uczuć byłby autentycznie wzruszający, gdybym nie wiedziała, co tak naprawdę knuje.
Leżał w łóżku, wciąż racząc mnie opowieściami ze spotkania – jak to był gwiazdą programu, jak bardzo był niezastąpiony – dopóki nie zaschło mu w gardle i nie zaczął wstawać po szklankę wo






