Niania, choć lata świetności miała już za sobą, wciąż poruszała się z resztkami gracji. Gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła nadskakiwać mi z każdej strony, a jej słowa płynęły gładko jak miód. Była niczym rozmazana plama aktywności, wydawało się, że jest wszędzie naraz.
Tego wieczoru, choć nie wydano oficjalnego bankietu, miałam wrażenie, że w naszym domu zebrało się całe sąsiedztwo. Była to scena,






