Zerknęłam na ojca, a na moich ustach pojawił się cień uśmiechu, gdy odbierałam telefon. – Halo? Kto mówi?
– Musimy się spotkać – dobiegł mnie słaby głos Wu Xiaotong.
– Xiaotong? – zapytałam, udając zaskoczenie. – Przykro mi, nie ma mnie w Qingcheng. Wróciłam do domu, do rodziny.
Jakby nie wiedziała, że jestem z powrotem w Sucheng.
– Czy coś się stało? – zapytałam, a mój ton był swobodny, sumienie






