Violet
Siedziałam oparta o zagłówek, wpatrzona w śpiącego Kylana. Nie było jeszcze nawet północy, a jak na niego, było to dziwne. Nigdy nie kładł się spać tak wcześnie, chyba że zmuszało go do tego wyczerpanie.
W przeciwieństwie do wcześniejszych godzin, jego oddech był równy, a twarz w końcu odpoczywała. Ale wiedziałam aż nazbyt dobrze, że odpoczynek nie przychodził mu łatwo, nie przy tym wszystk






