Violet
Kaelis nuciła melodię przez całą drogę ścieżką w dół, a jej twarz nie zdradzała ani jednego zmartwienia. Spojrzałam na nią kątem oka. Wyglądała na taką spokojną, szczęśliwą. Jej warkocz huśtał się za nią, podczas gdy balansowała wielkim, ciężkim garnkiem w dłoniach.
Zgaduję, że można by powiedzieć, iż byłam jej kompletnym przeciwieństwem. Czułam ucisk w klatce piersiowej, a w głowie miałam






