**Violet**
Jego głos lekko się załamał, a gdy spojrzałam mu w oczy, dostrzegłam, że były czerwone. Oczywisty znak Lunaris.
Kaelis stała tuż obok, ale on nie patrzył na nią. *Patrzył na mnie.*
– Gdzie jest Kylan?
– Nie ma go tu – powiedziałam szybko.
Z jego ust wydobył się krzywy chichot. – *Oczywiście, że nie.*
To było prawie tak, jakby chciał, żeby tu był. Nie mogłam wydobyć głosu, po prostu gapi






