Violet
Kylan tym razem nie mógł się zaśmiać, ale ja też nie. Prawie zapomniałam, że Dylan też bywał prawdziwym wrzodem na tyłku.
Tata odchrząknął, próbując zmienić temat, ale Kylan postanowił podjąć grę. – Naprawdę? – powiedział. – Dlaczego tak mówisz?
Mały Dylan wzruszył ramionami. – Właśnie ci powiedziałem. To przez to spojrzenie.
Zanim Kylan zdążył odpowiedzieć, młodsza dziewczynka już uderzyła






