Violet
Ściany były pomalowane na lawendowo, pokryte ręcznie rysowanymi kwiatami i gwiazdami, które zrobiłam z pomocą mamy i taty, a z sufitu zwisały papierowe motyle. Powiedziałam tacie, że ich chcę, a on powiesił je niecałe dwadzieścia cztery godziny później, bo *taki* był Greg.
Zabawek było o wiele za dużo, ale główną atrakcją był domek dla lalek w rogu. Ten, który tata również zbudował własnorę






