**Violet**
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, ogarniając wzrokiem trzy postacie, które weszły do środka.
Aelius stał na czele, a obok niego Jason. I Varius…
Varius stał krok z tyłu z kapturem naciągniętym głęboko na oczy. Tym razem nie miał w dłoni laski, ale wiedziałam, że to on. Wszyscy wiedzieliśmy, że to on, i wymieniliśmy spojrzenia, by to potwierdzić.
Nie wydawał się rozpoznawać nikogo z nas






