Poszedł sobie?
Anne wyszła z łazienki do salonu, a następnie zajrzała do drugiego pokoju. Nigdzie nie było po nim śladu.
A zatem poszedł.
A co z jego ubraniami?
Nie miała śmiałości postępować z nimi niedbale z obawy przed kolejnym wypadkiem, który wymagałby rekompensaty.
Anne znalazła w salonie swój telefon i zadzwoniła do niego.
Jej twarz jednak błyskawicznie spochmurniała.
Ten drań nie odbierał!






