Gdy tylko Xyla Quest skończyła mówić, Stanley Batton wstał i bez słowa podniósł ją, po czym posadził na krześle.
Xyla, która z wielkim trudem zdążyła się uspokoić, znów poczuła, jak jej serce przyspiesza. – Ty... Co ty robisz?
Stanley położył jedną rękę na stole, a drugą na oparciu jej krzesła, zamykając ją w ramionach. Pochylił się nieco bliżej, by spojrzeć na jej zaczerwienioną twarz. – Siedź sp






